wtorek, 20 listopada 2012

PZL.23B Karaś (Mirage Hobby 1:48) - ukończony i odznaczony

Lepiej późno niż wcale: zdjęcia ukończonego Karasia.

Pod koniec prac wymieniłem chwyty powietrza na masce, ponieważ te z blaszki były kiepskie i nierówne.



Bomby wyprułem ze starego "Łosia". A później znalazłem ramkę z bombami z zestawu Karasia, ale już zostały te "Łosiowe"









Ku mojemu sporemu zaskoczeniu Karaś dostał wyróżnienie na konkursie modelarskim w Niepołomicach. Pierwsze trofeum :)

poniedziałek, 17 września 2012

Karaś - Vol. 3

Prace przy Karasiu weszły w najbardziej nielubianą przeze mnie fazę, czyli wykończenie.

Katastrofę z kalkomaniami na skrzydłach udało się zażegnać. Na prawym namalowałem całą szachownice od podstaw, na lewym czerwone pola pokryłem tą samą farbą co na prawym, żeby nie było różnicy:
Stan pierwotny po malowaniu, przed retuszem...


Tu jeszcze widać inny odcień farby czerwonej (prawa) i kalkomanii (lewa).

Zdjęte maski z oszklenia, zamontowana rura wydechowa. Zdjęcia w rożnym oświetleniu dają różne odcienie kamuflażu, jak widać na powyższych przykładach. Brak czasu i namiotu bezcieniowego sprawia, że nie przykałdam się do fotografii, dopiero ostateczną galerię przygotuję porządniej...



próby zrobienia imitacji okopceń przy pomocy czarnego pigmentu. To nie jest moja mocna strona :)
Zamontowałem także wreszcie chłodnicę z blaszek, ale jej jakość jest odwrotnie proporcjonalna do ilości czasu jaką nad nią spędziłem  Chyba skończy się jednak na zamontowaniu blaszanej obudowy ze zdjęcia poniżej:

wtorek, 11 września 2012

Karaś - ciąg dalszy

Oto kolejne etapy budowy modelu Karasia. Model dostarcza mi mnóstwo frajdy, mimo dużej pracochłonności.

Naklejone blachy z lepszymi imitacjami żaluzji chłodzenia silnika, a niebieskim plastikiem wypełniony kanał km-u (pozostanie pusty, zwykle montowano tylko km po jednej stronie kadłuba). Całość oczywiście wymaga jeszcze szpachlowania i szlifowania.

Detale spodu kadłuba, widać właściwie jedyne miejsce wymagające szpachlowania (połączenie kadłuba z centropłatem po prawej stronie zdjęcia)

Usunąłem małe chwyty powietrza nad silnikiem, które były kiepsko odlane, szczególnie z jednej strony. Zastąpią je blaszki. Dorobione wlewy oleju. No i oczywiście silnik (na razie tylko przymierzony), choć nie wysilałem się zbytnio, bo będzie mało widoczny.
A tutaj rzeczone chwyty dorobione z blaszki. Szału nie ma, ale oglądane z bezpiecznej odległości w miarę ok. "Grzybek" przed wiatrochronem to opadowy wskaźnik paliwa, też rękodzieło. Widac też bogate "oblachowienie" skrzydeł. 

No i zamocowana gondola, sporo zabawy z tym było ale wpasowała się ładnie.


W miarę gotowa bryła maszyny.

Pierścień kolektora spalin. Aby uzyskać efekt pordzewiałego wydechu, najpierw pomalowane metalizerami, a później naniesione kilka cienkich warstw rozwodnionego Rust Pactry.

Pokryty podkładem przed malowaniem.

Preshading w celu uzyskania cieniowania.

... i samo cieniowanie, już po nałożeniu koloru spodu (Polish Blue I Pactry)


Pomalowane górne powierzchnie. Kolor bazowy to Polish Khaki II, później drobne rozjaśnienia paneli Khaki I (obydwie to Pactra).

Zamocowane podwozie, pierwsza przymiarka do kalkomanii.

W wyniku wypadku szachownice na spodzie trzeba było podmienić. Niestety, te z białymi polami są mneij prawdopodobne, ale nie było wyjścia...

chłodnica oleju zbudowana z blaszek Parta. Nie jest to arcydzieło i wciąż nie wiem, czy zamontuję ją w tej formie, czy tylko samą zewnętrzną jej osłonę .

Faza brudzenia i montowania detali

Katastrofa nr. 1. Nerwowa reakcja w momencie, gdy nakładany bezbarwny lakier matowy zaczął dawać białą kaszkę. Próba starcia skończyła się zniszczeniem kalkomanii i malowania fragmentu skrzydła. 

Po chwili zwątpienia próba ratowania modelu. Malowanie skrzydła już odtworzone, szachownica będzie namalowana. Podstawowy problem to dobór odcienia czerwonej farby, żeby nie odróżniał się od kalkomanii na lewym skrzydle. 

czwartek, 23 sierpnia 2012

Ił-2m3 - Galeria

Przy okazji porządkowania gabloty naprawiłem model Sturmovika, ukończony kilka miesięcy temu i lekko uszkodzony po zarwaniu się półki. Mimo że nie dorobiłem mu złamanej anteny, załapał się przy okazji na sesję foto.
Model budowało się bardzo przyjemnie: wydało go Italeri, ale formy to sławne Accurate Miniatures. Model bardzo chwalony, jedyny jego gruby błąd to zły kształt kołpaka śmigła. Kupiłem go za bodajże 53 zeta, a właśnie ukazał się w tej samej skali Sturmovik Tamiyi za... 230.
Sturmovika zrobiłem w polskich barwach powojennych - rok 1948, 6. Pułk Lotnictwa Szturmowego, Poznań. Kalkomanie z zestawu, co prawda krój cyfr i wielkość szachownic nie są poprawne, ale odpuściłem sobie zabawę w ich wymianę. Model odtwarza Ił-a z drewnianym tyłem kadłuba, więc wyryłem na nim linie podziału blach jak na metalowym, bo późnowojenne Sturmoviki takie właśnie miały.
Ił-2 to legenda II wojny, szczególnie mocno kultywowana w Rosji. Najliczniej produkowany samolot wojskowy (ponad 43 tysiące), miał być nazywany przez Niemców "czarną śmiercią" itd itp. I jakkolwiek faktycznie siały spustoszenie w siłach pancernych wroga, to jednak nie ze względu na walory konstrukcji, ale raczej dużą liczbę używanych maszyn. Pierwsze serie Sturmovików były jednoosobowe i ponosiły ciężkie straty, bo były bezbronne w przypadku ataku od tyłu. Dlatego zaczęto przerabiać je w polowych warunkach , wycinając im w kadłubie stanowisko tylnego strzelca. Później do produkcji wszedł już seryjny wariant dwumiejscowy, który dawał większe szanse na przetrwanie spotkanie z myśliwcami wroga. Jednak stanowisko strzelca, w odróżnieniu od pilota, było praktycznie nieopancerzone, co czyniło zawód strzelca bardzo ryzykownym. Uważa się że efektywność IŁów byłą bardzo niska, jeżeli idzie o celność ostrzału i bombardowania celów naziemnych, jednak nadrabiane było to liczebnością maszyn i typową dla ZSRR pogardą dla życia żołnierzy, wysyłanych na misje samobójcze.

odsunięta część owiewki kabiny nierówno, ale jest ruchoma i za cholerę nie chce siąść równo bez kleju.

Model z założenia miał prezentować samolot sterany, stąd dużo odrapań i brudu.

rury wydechowe pasowałoby pobrudzić. Dziwne cuś przy kadłubie zwinięte z blaszki. Nie wiem do czego to służyło.



Charakterystyczne skośne skrzydła typu "striełka" (były też "deska" o prostej krawędzi natarcia). Powierzchnia skrzydeł robi wrażenie, miał się czym "trzymaćpowietrza".